Zaydlicowie herbu Korzbok
Rodzina ta, używała herbu Korzbok, który to herb według większości przekazów przyniesiony został do Polski z Niemiec, a dokładnie ze Śląska. Najsensowniej byłoby więc się zgodzić z Niesieckim, który pisze, że Z Niemiec ten herb do Polski przyniesiony, czyli raczej ze Śląska, która to prowincja dopiero się za Władysława Łokietka od polskiej korony oderwała, a stąd lepiej by kto powiedział, że familia Korzboków z dawna polska była, ale jedni z nich, gdy się Śląsk z polskiej jurysdykcji wyłamał, oni przy fortunie swej w tym kraju zostali. Drudzy, którzy dobra swoje w Polsce mieli, tu się zawsze gnieździli…
Trafnie opisał więc Niesiecki rozdział gałęzi Korzboków – ta która została poza Koroną, stopniowo się germanizowała (a herb przemianowała na Kurzbach), a ta, która pozostała w Koronie – w większości posiadała włości w zachodniej Wielkopolsce, gdzie nierzadko, ze względu na koligacje rodzinne, czy sprawy majątkowe przenosiła się na etnicznie polskie ziemie, należące do Rzeszy Niemieckiej, lub na odwrót. Powodowało to na przemian germanizację lub polonizację poszczególnych linii. Niektóre z nich doczekały się w XIX i XX wieku pozycji baronów niemieckich.
Spolszczeni Zajdliczowie, zgermanizowani Seidlitzowie, czy będący gdzieś pomiędzy Zajdlicowie vel Zaydlicowie, w znacznej części historii tu opisanej, rezydować będą na pograniczu polsko-niemieckim. Według niektórych wzmianek (np. według Kozierowskiego), rodzina pojawia się w źródłach pisanych na przełomie XIII i XIV w. Jednak ze względu na brak większej ilości materiału badawczego, w tym krótkim opracowaniu, genealogię Zajdliców oparłem na regestach z Tek Dworzaczka.
Tak oto, najstarszym odnalezionym przodkiem jest Jan, który w 1598 roku wymieniany jest jako syn Wawrzyńca, który na swojej połowie dziedzicznego Grochowa, wsi leżącej na granicy Korony i Rzeszy, zapisał 1000 grzywien jako wiano, swej żonie Marii Losse, córce Krzysztofa.
Na tej połowie Grochowa, w 1651 roku wymieniany jest kolejny Jan, syn wcześniejszego Jana, gdy zapisał posag w wysokości 3000 złotych polskich swej żonie Aldegurdzie. Na drugiej połowie wsi dziedziczyły inne linie Zaydliców, zapewne pochodzące od braci lub kuzynów Jana, o którym pisałem na początku. Mamy tu na przykład Henryka, również syna Wawrzyńca, który w 1598 roku sprzedał swoje części Grochowa bratu Fryderykowi (za kwotę 1288 grzywien). Chwilę wcześniej Henryk Zaydlic jest stroną transakcji zawartej z Florianem Lesselem, na mocy której za 2100 starych talarów kupił części wsi Zamostowo w powiecie poznańskim. Wspominam o Henryku Zaydlicu nieprzypadkowo, bowiem jest on ojcem Katarzyny, która wydana została za Jerzego Sebastiana Brudzewskiego herbu Newlin. Z tą rodziną Zaydlicowie wiązali się dwukrotnie (o drugim połączeniu później) i jej również poświęcona jest odrębna monografia (LINK). Trzema innymi braćmi w tym pokoleniu byli kolejny Baltazar, Kasper, żonaty z Dorotą Kalkreiter oraz kontunuujący naszą linię przodków Florian.
Florian Zaydlic znany jest wyłącznie z transakcji zawieranych przez jego bratanków oraz synów Baltazara Henryka oraz kontynuatora naszej linii przodków Wojciecha.
Tenże Wojciech, w 1683 roku wspólnie z żoną, zawierał z Barbarą Unrug transakcję dotyczącą trzyletniej dzierżawy Starego Gorzycka. W 1684 roku sprzedał bratu stryjecznemu (synowi Kaspra) Franciszkowi Jakubowi części Staromyśla za 10 500 złotych polskich. Dwa lata później, zawiera szereg transakcji dotyczących dzierżaw w Żakowie i Wyderewy.
Żoną Wojciecha była Elżbieta, zwana też Anną Heleną Brudzewska (vel von Brause) herbu Newlin, córką Jerzego Sebastiana i …. Katarzyny Zaydlic, o której wspominałem chwilę temu. Małżeństwo to miało więc wspólnych pradziadków w postaci Jana i Aldegurdy Zaydliców.
Synami Wojciecha i Elżbiety byli Baltazar Henryk, żonaty z Anną Marianną Wałd oraz kontynuujący naszą linię przodków Florian.
Florian, piszący się z Grochowa, musiał być jednym z najbardziej zdolnych i rzutkich przedstawicieli Zaydliców, ewentualnie jego ożenek mógł być niezwykle intratny. W 1701 roku bowiem, dokonał rekordowo wysokiego w historii rodu zapisu posagowego. Uczynił to na połowie dóbr Trzybin w powiecie kościańskim, a kwota transakcji wynosiła imponujące, okrągłe 100 000 złotych polskich. Żoną tą była Barbara Eleonora Herman, córka Ernesta Henryka Hermana i Ewy Marianny, baronówny von Freyten. Aktualnie pracuję nad identyfikacją tej rodziny. Najprawdopodobniej nazwisko to jest źle zapisane, bowiem nie odnajduję nigdzie takich baronów, ani nawet zwykłej rodziny szlacheckiej noszącej to nazwisko. Dostępne Teki to transkrypcja manuskryptów Włodzimierza Dworzaczka, który także mógł popełnić błąd przy odczycie i zapisie von Freyten.Być może właściwe nazwisko to von Frey, a Freyten to właściwie Freytin czyli po polsku Freyówna.
Jedynym znanym mi dzieckiem Floriana i Barbary była Julianna. Została ona wydana za Franciszka Madalińskiego herbu Larysza, syna Andrzeja i Marianny z Grabianków herbu Leszczyc. Dzieje ich potomków przedstawione są w monografii dotyczącej rodziny Madalińskich. Link
Kontakt z autorem
Jeśli chcielibyście podyskutować ze mną na gruncie genealogicznym i heraldycznym, potrzebujecie rady, posiadacie materiały które mogłyby uzupełnić opublikowane przeze mnie materiały, jesteście w mniejszym lub większym stopniu ze mną spokrewnieni/skoligaceni - zachęcam do kontaktu przez maila lub portale społecznościowe.
Nawiązanie współpracy
Rodzina ta, używała herbu Korzbok, który to herb według większości przekazów przyniesiony został do Polski z Niemiec, a dokładnie ze Śląska. Najsensowniej byłoby więc się zgodzić z Niesieckim, który pisze, że Z Niemiec ten herb do Polski przyniesiony, czyli raczej ze Śląska, która to prowincja dopiero się za Władysława Łokietka od polskiej korony oderwała, a stąd lepiej by kto powiedział, że familia Korzboków z dawna polska była, ale jedni z nich, gdy się Śląsk z polskiej jurysdykcji wyłamał, oni przy fortunie swej w tym kraju zostali. Drudzy, którzy dobra swoje w Polsce mieli, tu się zawsze gnieździli… Trafnie opisał więc Niesiecki rozdział gałęzi Korzboków – ta która została poza Koroną, stopniowo się germanizowała (a herb przemianowała na Kurzbach), a ta, która pozostała w Koronie – w większości posiadała włości w zachodniej Wielkopolsce, gdzie nierzadko, ze względu na koligacje rodzinne, czy sprawy majątkowe przenosiła się na etnicznie polskie ziemie, należące do Rzeszy Niemieckiej, lub na odwrót. Powodowało to na przemian germanizację lub polonizację poszczególnych linii. Niektóre z nich doczekały się w XIX i XX wieku pozycji baronów niemieckich.
Spolszczeni Zajdliczowie, zgermanizowani Seidlitzowie, czy będący gdzieś pomiędzy Zajdlicowie vel Zaydlicowie, w znacznej części historii tu opisanej, rezydować będą na pograniczu polsko-niemieckim. Według niektórych wzmianek (np. według Kozierowskiego), rodzina pojawia się w źródłach pisanych na przełomie XIII i XIV w. Jednak ze względu na brak większej ilości materiału badawczego, w tym krótkim opracowaniu, genealogię Zajdliców oparłem na regestach z Tek Dworzaczka.
Tak oto, najstarszym odnalezionym przodkiem jest Jan, który w 1598 roku wymieniany jest jako syn Wawrzyńca, który na swojej połowie dziedzicznego Grochowa, wsi leżącej na granicy Korony i Rzeszy, zapisał 1000 grzywien jako wiano, swej żonie Marii Losse, córce Krzysztofa.
Na tej połowie Grochowa, w 1651 roku wymieniany jest kolejny Jan, syn wcześniejszego Jana, gdy zapisał posag w wysokości 3000 złotych polskich swej żonie Aldegurdzie. Na drugiej połowie wsi dziedziczyły inne linie Zaydliców, zapewne pochodzące od braci lub kuzynów Jana, o którym pisałem na początku. Mamy tu na przykład Henryka, również syna Wawrzyńca, który w 1598 roku sprzedał swoje części Grochowa bratu Fryderykowi (za kwotę 1288 grzywien). Chwilę wcześniej Henryk Zaydlic jest stroną transakcji zawartej z Florianem Lesselem, na mocy której za 2100 starych talarów kupił części wsi Zamostowo w powiecie poznańskim. Wspominam o Henryku Zaydlicu nieprzypadkowo, bowiem jest on ojcem Katarzyny, która wydana została za Jerzego Sebastiana Brudzewskiego herbu Newlin. Z tą rodziną Zaydlicowie wiązali się dwukrotnie (o drugim połączeniu później) i jej również poświęcona jest odrębna monografia (LINK). Trzema innymi braćmi w tym pokoleniu byli kolejny Baltazar, Kasper, żonaty z Dorotą Kalkreiter oraz kontunuujący naszą linię przodków Florian.
Florian Zaydlic znany jest wyłącznie z transakcji zawieranych przez jego bratanków oraz synów Baltazara Henryka oraz kontynuatora naszej linii przodków Wojciecha.
Tenże Wojciech, w 1683 roku wspólnie z żoną, zawierał z Barbarą Unrug transakcję dotyczącą trzyletniej dzierżawy Starego Gorzycka. W 1684 roku sprzedał bratu stryjecznemu (synowi Kaspra) Franciszkowi Jakubowi części Staromyśla za 10 500 złotych polskich. Dwa lata później, zawiera szereg transakcji dotyczących dzierżaw w Żakowie i Wyderewy.
Żoną Wojciecha była Elżbieta, zwana też Anną Heleną Brudzewska (vel von Brause) herbu Newlin, córką Jerzego Sebastiana i …. Katarzyny Zaydlic, o której wspominałem chwilę temu. Małżeństwo to miało więc wspólnych pradziadków w postaci Jana i Aldegurdy Zaydliców.
Synami Wojciecha i Elżbiety byli Baltazar Henryk, żonaty z Anną Marianną Wałd oraz kontynuujący naszą linię przodków Florian.
Florian, piszący się z Grochowa, musiał być jednym z najbardziej zdolnych i rzutkich przedstawicieli Zaydliców, ewentualnie jego ożenek mógł być niezwykle intratny. W 1701 roku bowiem, dokonał rekordowo wysokiego w historii rodu zapisu posagowego. Uczynił to na połowie dóbr Trzybin w powiecie kościańskim, a kwota transakcji wynosiła imponujące, okrągłe 100 000 złotych polskich. Żoną tą była Barbara Eleonora Herman, córka Ernesta Henryka Hermana i Ewy Marianny, baronówny von Freyten. Aktualnie pracuję nad identyfikacją tej rodziny. Najprawdopodobniej nazwisko to jest źle zapisane, bowiem nie odnajduję nigdzie takich baronów, ani nawet zwykłej rodziny szlacheckiej noszącej to nazwisko. Dostępne Teki to transkrypcja manuskryptów Włodzimierza Dworzaczka, który także mógł popełnić błąd przy odczycie i zapisie von Freyten.Być może właściwe nazwisko to von Frey, a Freyten to właściwie Freytin czyli po polsku Freyówna.
Jedynym znanym mi dzieckiem Floriana i Barbary była Julianna. Została ona wydana za Franciszka Madalińskiego herbu Larysza, syna Andrzeja i Marianny z Grabianków herbu Leszczyc. Dzieje ich potomków przedstawione są w monografii dotyczącej rodziny Madalińskich. Link
Kontakt z autorem
Jeśli chcielibyście podyskutować ze mną na gruncie genealogicznym i heraldycznym, potrzebujecie rady, posiadacie materiały które mogłyby uzupełnić opublikowane przeze mnie materiały, jesteście w mniejszym lub większym stopniu ze mną spokrewnieni/skoligaceni - zachęcam do kontaktu przez maila lub portale społecznościowe.
Nawiązanie współpracy