Brudzewscy herbu Newlin
Brudzewscy herbu Newlin, swój początek biorą w Brudzewie, w dzisiejszym województwie lubuskim, najbardziej wysuniętej na zachód wsi. Podobnie jak skoligacona z nimi rodzina Zaydliców (LINK), część linii zgermanizowała się i zwała się wówczas von Brause. Niekiedy też, można spotkać członków rodziny, nazywanych Braucz.
Przytoczony tu herb Newlin nie jest w 100% pewny, bowiem według wszelkich herbarzy, do polski znak (wraz z przyznanymi dodatkami) ten został przeniesiony z Niemiec przez braci Roenenbergów (Szymon był lekarzem króla Zygmunta Augusta, a Ernest zasłużonym żołnierzem w wojnie o Inflanty). Rodzina von Brause-Brudzewskich jest jednak starsza i wzmianki o niej w Brudzewie-Brausendorfie pochodzą z XV wieku. Czy zatem na pewno Newlin jest na prawidłowo przyporządkowanym herbem? Leopold von Ledebuhr w Adelslexicon daje Brudzewskim Dołęgę lub też strzałę ostrzem w górę przeciętą półksiężycem skierowanym rogami w dół, w polu czerwonym. Józef Rydzyński, wnuk po ojcu Barbary z Brudzewskich Rydzyńskiej, legitymując się w 1752 roku na kanonię poznańską, podał jako herb swej babki Newlin, a więc w polu błękitnym między dwiema sześciopromiennymi gwiazdami złotymi strzała złota opierzona, żeleźcem do góry, w środku przekrzyżowana. Na herbie w koronie, jak w Dołędze, skrzydło czarne, strzałą w prawo przeszyte – tak jak u Roenenbergów. Dworzaczek twierdzi natomiast, że w Niemczech istniał herb identyczny jak Newlin, którego używali von Promnitzowie. W każdym razie w Newlinie i w godle opisanym przez von Ledebuhra, a wziętym niewątpliwie od niemieckiej rodziny von Brause, widzimy elementy wspólne. Newlin więc, jako herb rodziny, wielce prawdopodobny Kozierowski w swym Obcym rycerstwie w Wielkopolsce w XII-XVI wieku przytacza Annę Brauzerównę herbu Ossoria z obwodu szczecińskiego występującą w roku 1736 i stąd uważa tę rodzinę za odłam Ossoriów z niedalekiego Szczańca. Sami Brudzewscy w niektórych spolszczonych liniach w XIX i XX wieku błędnie uznali się za Nałęczów, gdyż taka rodzina występowała w Herbarzu Niesieckiego. Jak trafnie zauważył Dworzaczek, Nałęcze szli z innego Brudzewa i wygaśli w XVI wieku, a ich rodzinne gniazdo dostało się w spadku Mielżyńskim, którzy pisali się z Brudzewa. Oczywiście z tej właśnie przyczyny niektórzy Brudzewcy zaczęli pisać się z Mielżyna, podkreślając w ten naiwny sposób rzekomą wspólnotę pochodzenia z rodziną w owych czasach bardzo już możną. Tego, iż Mielżyńscy byli herbu Nowina najwidoczniej pod uwagę nie brali. My jednak pozostaniemy herbie Newlin, jako najbardziej prawdopodobnym. Nim zapewne pieczętował się najwcześniej, bo w roku 1462, wymieniany w dokumentach, Franciszek z Brudzewa.
Po nim znamy przynajmniej dwa – trzy pokolenia Brudzewskich, jednak nie są pewne powiązania między wyżej wymienionym Franciszkiem, a naszymi pewnymi przodkami.
Takim właśnie przodkiem jest Henryk (brat lub najbliższy kuzyn Jana), który w 1581 i 1583 roku kupował od Jana Kręskiego części wsi Przytoczna (kolejno za 3800 i 3000 złotych). Z nieznanej żony miał córkę Annę, wydaną za Jana Krzyszkowskiego oraz synów Fryderyka, żonatego z Heleną Kręska i kontynuującego naszą linię przodków Sebastiana.
Sebastian, w 1599 roku za 5500 złotych kupił od Wawrzyńca Hersztopskiego części w Wielkim Dłusku. W 1600 roku natomiast, dokonując działów z bratem Fryderykiem, sprzedali wspólnie części w Przytocznie za 8000 złotych Henrykowi Schlichtingowi, a w 1601 roku, nabyte dwa lata wcześniej części w Dłusku sprzedał z dużym zyskiem, bo za 10 000 złotych Jerzemu Szczanieckiemu. Zawierał też szereg transakcji z bratem i krewnymi, kiedy za 3700 talarów sprzedali bratu stryjecznemu Janowi części w Brudzewku. W 1612 roku natomiast za 3400 złotych kupili od Eliasza Kręskiego (teścia Sebastiana) dwa folwarki w Przetocznie – Najzorga i Grunwald. Trzy lata później Sebastian sprzedał swe części bratu za 1650 złotych. W 1618 roku zapisał żonie Salomei dług 1600 złotych, a za 24 000 złotych kupił od Mikołaja Krzyszkowskiego części Hersztopy i Dłuska, a od Jana Krzyszkowskiego – za zgodą króla – uzyskał dożywotnie sołectwo w Ćwierdzielewie, wsi Głuskiego, opata bledzewskiego. W 1612 roku lub nieco wcześniej wymieniany jest w dokumentach jako zabójca Zachariasza von Löbena. Najwidoczniej, sprawa zakończyła się dla niego korzystnie, gdyż po tym zdarzeniu wciąż zawierał różne transakcje, nie trafiając do więzienia. Zmarł przed 1626 rokiem.
Jego żoną (zmarła około 1630 roku) była Salomea Kręska herbu Nadelwicz, córka Eliasza i Anny ze Smolków Kopińskiej. Kręskim poświęcona jest odrębna, krótka monografia. Link Ich dziećmi byli Anna, wydana za Floriana Schlichtinga, Henryk i kontynuator naszej linii przodków – Jerzy Sebastian.
Jerzy Sebastian w 1637 roku, kupione przez ojca części w Hersztopie, sprzedał Janowi Melchiorowi Kręskiemu za 21 500 złotych. Inne transakcje jakie zawierał, dotyczyły jego relacji majątkowych z żoną. W 1640 roku oprawił jej posag na kwotę 2000 złotych. W 1652 roku natomiast zapisał na części dóbr Zamostowo dług w wysokości 2500 złotych. Żoną Jerzego Sebastiana była Katarzyna Zaydlic herbu Korzbok, córka Henryka. Szerzej o tej rodzinie w odrębnej monografii. (LINK) Ich dziećmi byli Jan, żonaty dwukrotnie z Anną Kalckreuth i Zofią Thoss, Zygmunt, generał wojsk króla Augusta II Mocnego, którego żoną była Sara Krystyna Lüttichau oraz zamykającą naszą linię Brudzewskich - Anna Helena, w innych źródłach zwana Elżbietą, wydana za Wojciecha Zaydlica herbu Korzbok. O dziejach ich potomków i przodków Wojciecha opowiadam w wymienionej wyżej monografii dotyczącej Zaydliców. Link
Kontakt z autorem
Jeśli chcielibyście podyskutować ze mną na gruncie genealogicznym i heraldycznym, potrzebujecie rady, posiadacie materiały które mogłyby uzupełnić opublikowane przeze mnie materiały, jesteście w mniejszym lub większym stopniu ze mną spokrewnieni/skoligaceni - zachęcam do kontaktu przez maila lub portale społecznościowe.
Nawiązanie współpracy
Brudzewscy herbu Newlin, swój początek biorą w Brudzewie, w dzisiejszym województwie lubuskim, najbardziej wysuniętej na zachód wsi. Podobnie jak skoligacona z nimi rodzina Zaydliców (LINK), część linii zgermanizowała się i zwała się wówczas von Brause. Niekiedy też, można spotkać członków rodziny, nazywanych Braucz.
Przytoczony tu herb Newlin nie jest w 100% pewny, bowiem według wszelkich herbarzy, do polski znak (wraz z przyznanymi dodatkami) ten został przeniesiony z Niemiec przez braci Roenenbergów (Szymon był lekarzem króla Zygmunta Augusta, a Ernest zasłużonym żołnierzem w wojnie o Inflanty). Rodzina von Brause-Brudzewskich jest jednak starsza i wzmianki o niej w Brudzewie-Brausendorfie pochodzą z XV wieku. Czy zatem na pewno Newlin jest na prawidłowo przyporządkowanym herbem? Leopold von Ledebuhr w Adelslexicon daje Brudzewskim Dołęgę lub też strzałę ostrzem w górę przeciętą półksiężycem skierowanym rogami w dół, w polu czerwonym. Józef Rydzyński, wnuk po ojcu Barbary z Brudzewskich Rydzyńskiej, legitymując się w 1752 roku na kanonię poznańską, podał jako herb swej babki Newlin, a więc w polu błękitnym między dwiema sześciopromiennymi gwiazdami złotymi strzała złota opierzona, żeleźcem do góry, w środku przekrzyżowana. Na herbie w koronie, jak w Dołędze, skrzydło czarne, strzałą w prawo przeszyte – tak jak u Roenenbergów. Dworzaczek twierdzi natomiast, że w Niemczech istniał herb identyczny jak Newlin, którego używali von Promnitzowie. W każdym razie w Newlinie i w godle opisanym przez von Ledebuhra, a wziętym niewątpliwie od niemieckiej rodziny von Brause, widzimy elementy wspólne. Newlin więc, jako herb rodziny, wielce prawdopodobny Kozierowski w swym Obcym rycerstwie w Wielkopolsce w XII-XVI wieku przytacza Annę Brauzerównę herbu Ossoria z obwodu szczecińskiego występującą w roku 1736 i stąd uważa tę rodzinę za odłam Ossoriów z niedalekiego Szczańca. Sami Brudzewscy w niektórych spolszczonych liniach w XIX i XX wieku błędnie uznali się za Nałęczów, gdyż taka rodzina występowała w Herbarzu Niesieckiego. Jak trafnie zauważył Dworzaczek, Nałęcze szli z innego Brudzewa i wygaśli w XVI wieku, a ich rodzinne gniazdo dostało się w spadku Mielżyńskim, którzy pisali się z Brudzewa. Oczywiście z tej właśnie przyczyny niektórzy Brudzewcy zaczęli pisać się z Mielżyna, podkreślając w ten naiwny sposób rzekomą wspólnotę pochodzenia z rodziną w owych czasach bardzo już możną. Tego, iż Mielżyńscy byli herbu Nowina najwidoczniej pod uwagę nie brali. My jednak pozostaniemy herbie Newlin, jako najbardziej prawdopodobnym. Nim zapewne pieczętował się najwcześniej, bo w roku 1462, wymieniany w dokumentach, Franciszek z Brudzewa.
Po nim znamy przynajmniej dwa – trzy pokolenia Brudzewskich, jednak nie są pewne powiązania między wyżej wymienionym Franciszkiem, a naszymi pewnymi przodkami.
Takim właśnie przodkiem jest Henryk (brat lub najbliższy kuzyn Jana), który w 1581 i 1583 roku kupował od Jana Kręskiego części wsi Przytoczna (kolejno za 3800 i 3000 złotych). Z nieznanej żony miał córkę Annę, wydaną za Jana Krzyszkowskiego oraz synów Fryderyka, żonatego z Heleną Kręska i kontynuującego naszą linię przodków Sebastiana.
Sebastian, w 1599 roku za 5500 złotych kupił od Wawrzyńca Hersztopskiego części w Wielkim Dłusku. W 1600 roku natomiast, dokonując działów z bratem Fryderykiem, sprzedali wspólnie części w Przytocznie za 8000 złotych Henrykowi Schlichtingowi, a w 1601 roku, nabyte dwa lata wcześniej części w Dłusku sprzedał z dużym zyskiem, bo za 10 000 złotych Jerzemu Szczanieckiemu. Zawierał też szereg transakcji z bratem i krewnymi, kiedy za 3700 talarów sprzedali bratu stryjecznemu Janowi części w Brudzewku. W 1612 roku natomiast za 3400 złotych kupili od Eliasza Kręskiego (teścia Sebastiana) dwa folwarki w Przetocznie – Najzorga i Grunwald. Trzy lata później Sebastian sprzedał swe części bratu za 1650 złotych. W 1618 roku zapisał żonie Salomei dług 1600 złotych, a za 24 000 złotych kupił od Mikołaja Krzyszkowskiego części Hersztopy i Dłuska, a od Jana Krzyszkowskiego – za zgodą króla – uzyskał dożywotnie sołectwo w Ćwierdzielewie, wsi Głuskiego, opata bledzewskiego. W 1612 roku lub nieco wcześniej wymieniany jest w dokumentach jako zabójca Zachariasza von Löbena. Najwidoczniej, sprawa zakończyła się dla niego korzystnie, gdyż po tym zdarzeniu wciąż zawierał różne transakcje, nie trafiając do więzienia. Zmarł przed 1626 rokiem.
Jego żoną (zmarła około 1630 roku) była Salomea Kręska herbu Nadelwicz, córka Eliasza i Anny ze Smolków Kopińskiej. Kręskim poświęcona jest odrębna, krótka monografia. Link Ich dziećmi byli Anna, wydana za Floriana Schlichtinga, Henryk i kontynuator naszej linii przodków – Jerzy Sebastian.
Jerzy Sebastian w 1637 roku, kupione przez ojca części w Hersztopie, sprzedał Janowi Melchiorowi Kręskiemu za 21 500 złotych. Inne transakcje jakie zawierał, dotyczyły jego relacji majątkowych z żoną. W 1640 roku oprawił jej posag na kwotę 2000 złotych. W 1652 roku natomiast zapisał na części dóbr Zamostowo dług w wysokości 2500 złotych. Żoną Jerzego Sebastiana była Katarzyna Zaydlic herbu Korzbok, córka Henryka. Szerzej o tej rodzinie w odrębnej monografii. (LINK) Ich dziećmi byli Jan, żonaty dwukrotnie z Anną Kalckreuth i Zofią Thoss, Zygmunt, generał wojsk króla Augusta II Mocnego, którego żoną była Sara Krystyna Lüttichau oraz zamykającą naszą linię Brudzewskich - Anna Helena, w innych źródłach zwana Elżbietą, wydana za Wojciecha Zaydlica herbu Korzbok. O dziejach ich potomków i przodków Wojciecha opowiadam w wymienionej wyżej monografii dotyczącej Zaydliców. Link
Kontakt z autorem
Jeśli chcielibyście podyskutować ze mną na gruncie genealogicznym i heraldycznym, potrzebujecie rady, posiadacie materiały które mogłyby uzupełnić opublikowane przeze mnie materiały, jesteście w mniejszym lub większym stopniu ze mną spokrewnieni/skoligaceni - zachęcam do kontaktu przez maila lub portale społecznościowe.
Nawiązanie współpracy