Spośród wszystkich rodów z pogranicza Korony i Rzeszy (dziś pogranicze wielkopolsko-lubuskie, tudzież ziemia międzyrzecka) familia wolnych panów (Freiherr) von Schlichtingów (zwana po prostu Schlichtingami) to zdecydowanie ród numer jeden. Przedstawiona tu monografia, ze względu na przyjętą konwencję, zakończy się na jednej z żeńskich przedstawicielek, której potomkowie będą opisani w historii rodziny jej męża. Trzeba tu jednak wspomnieć, iż rodzina Schlichtingów (w pokoleniach późniejszych) była jedną z najbardziej znanych rodzin, które propagowały idee Braci Polskich, czyli naszych rodzimych protestantów, natomiast jedna z linii założy ordynację, która postawi ród w gronie najważniejszych i najmożniejszych rodzin w Koronie. Pamiątką po tych czasach stanowi miasteczko Szlichtyngowa.
W monografii tej, interesować nas będzie bardziej początek rodu. Dzięki pracy profesora Włodzimierza Dworzaczka i jego – jeszcze przedwojennego, wydanego w 1938 roku dzieła pt. Schlichtingowie w Polsce: szkic genealogiczno-historyczny, oraz informacjom z lat późniejszych (przede wszystkim z publikacji pana Marka Nowackiego, wieloletniego dyrektora Muzeum Regionalnego w Świebodzinie oraz niemieckich genealogów), mamy ogólnodostępne informacje o najstarszych przedstawicielach familii.
Podobnie jak inne opisane przeze mnie rody przodków, takie jak Brudzewscy vel von Brause Link czy Zaydlicowie Link, tak i w przypadku Schlichtingów, część linii polonizowała się, część pozostawała niemieckimi, a cześć zmieniała raz po raz przynależność narodową. Ot efekt czasów w których żyli, zamieszkiwania pogranicza i tegoż pogranicza przesuwania, jak również wpływu kultur i małżeństw z Polkami lub Niemkami.
Wracając do genealogii rodu, to jego początków z czasów „pisanych” należy szukać w Saksonii oraz Saksonii – Anhalt. Według Dworzaczka, już na przełomie XII i XIII wieku w Saksonii występował Albertus Slehtinc. Być może był on ojcem lub dziadkiem Konrada Slichtinc’a, który w 1229 roku wymieniany jest jako jeden z dworzan księcia Henryka Anhalckiego z dynastii askańskiej (który przez to, że był siostrzeńcem księcia Polski – Mieszka III Starego, jest spokrewniony z naszą rodziną). Być może kolejną linią rodową stanowią wymieniani w 1262 roku rycerze – bracia Albert, Konrad i Otto, zwani de Slichtinge. W kolejnych dwóch stuleciach, Schlichtingowie zamieszkiwali Dolny Śląsk – pisząc się przez wiele lat von Guhren (czyli z Górzyna w powiecie lubińskim), by w XV wieku znaleźć się na pograniczu Wielkopolski i ziemi lubuskiej.
Tam właśnie, w 1412 roku wymieniany jest jako pierwszy na ziemiach dzisiejszej Polski, Hans von Schlichting, właściciel wsi Góry. Być może to on lub któryś z jego niżej wymienionych potomków posiadał też Buczę, Gryżynę, Toporów, Kosobudz i Staropole. Z nieznanej żony miał syna Christopha.
Christoph von Guhren Schlichting, wymieniany jako rycerz najemny Zakonu Krzyżackiego, miał żonę Annę von Rechenberg, córkę Kaspara von Rechenberga. Być może ożenił się z nią jeszcze na Śląsku, gdyż ród ten był jednym z najbardziej znanych w księstwie głogowskim. Von Rechenbergom poświęciłem odrębną monografię Link. Ich dziećmi byli Anna, wydana za Melchiora von Stoscha oraz kontynuujący naszą linię przodków Hans vel Kaspar.
Hans Kaspar w 1477 roku kupił Radowice koło Sulechowa, Jeziory i Ojerzyce i Rzeczycę. W tej ostatniej miejscowości, leżącej nieopodal Świebodzina, kupionej od rodziny von Nostitz zbudowali zamek, który przetrwał do wojny 30-letniej. Na fundamentach zamku zbudowany został dworek, który w 1945 roku został zniszczony. W tym samym roku zakończyły się dzieje von Schlichtingów w tej miejscowości. Pozostałością po ich bytności w Rzeczycy są resztki cmentarza rodowego.
Żoną Hansa Kaspara była Marta von Löben, urodzona w głównej siedzibie tej familii – Konotopie, córka Baltazara i Katarzyny von Ende. Byli oni rodzicami Katarzyny, wydanej za Friedricha lub Melchiora von Stosch’a, Hansa oraz kontunuatora naszej linii przodków Kaspara.
Kaspar, protoplasta wszystkich Schlichtingów zamieszkujących tereny Wielkopolski, urodzony w Jeziorach, powiększył wcześniej wymienione rodowe włości o Przetocznę, Opalew, Kupienin, Kępsko i Witynię. Zachowało się kilka interesujących informacji na temat jego życia. W 1510 roku ukończył studia na uniwersytecie we Frankfurcie1 (Casper Slichting de Swibissen 1510 in Frankfurt immatrikuliert). W 1527 roku miał wspólnie z bratem Friedhelmem z Toporowa (być może nastąpiła jakaś pomyłka i chodzi o szwagra Friedricha lub jakiegoś kuzyna) przeznaczył bliżej nieokreśloną sumę pieniędzy na rzecz przytułku dla ubogich w Świebodzinie. W tym samym roku wsławił się też zabójstwem niejakiego Matsa Welkera. Na mocy wyroku wydanego w 1530 roku, musiał ufundować wdowie i dzieciom odpowiednie uposażenie pieniężne. W 1534 roku natomiast, przeprowadzał transakcje z Cystersami z Paradyża, dotyczące dzierżawy Nobliżyc. Co ciekawe, nie zachowało się nawet imię jego żony, z którą miał synów: Kaspara, żonatego z Heleną von Glaubitz, Filipa i kontynuującego naszą linię przodków – Ambrożego.
Ambroży, co ciekawe, zamieszkał w Gdańsku, przyjmując tamtejsze obywatelstwo. Jak pisze Dworzaczek, z tej racji zaczęto kwestionować szlacheckość jego pochodzenia – bo jak wiadomo, szlachta nie miała przechodzić w stan mieszczański i parać się miejskimi zawodami, bowiem było to równoznaczne z utratą szlachectwa. Ambroży wystąpił więc do króla Zygmunta Augusta o potwierdzenie jego przynależności do polskiej szlachty. W przywileju wydanym na sejmie w Piotrkowie, 8 kwietnia 1567 roku czytamy:
Ucieszywszy się z powodu zasług szlachetnego Ambrożego Schlichtinga, sługi naszego i Filipa brata jego i zważywszy pożyteczność ich, oraz wyjątkową względem nas wierność, postanawiamy przywrócić im dawną godność szlachty królestwa naszego oraz przynależność do stanu tego, które ongiś, jak nam obaj udowodnili pewnymi i nieomylnymi dowodami, posiadali już ich przodkowie. Aktu tego dokonujemy uroczyście przez niniejszy dokument. Wspomnianego Ambrożego do liczby sług naszych należącego i Filipa Schlichtinga, brata jego i także ich potomków obojga płci, zarówno już urodzonych, jak i w przyszłości urodzić się mających, obecnie nie tylko, że nie nobilitujemy po raz pierwszy, ale raczej oświadczamy, że w rzeczywistości są oni już szlachtą i dopuszczamy ich do wszelkich praw szlachty królestwa naszego, tak aby wolności, przywilejów i prerogatów, którymi jest obdarzona i ozdobiona szlachta królestwa naszego, używali wspólnie z najdostojniejszymi przedstawicielami stanu rycerskiego i aby do wszystkich honorów i godności do których w królestwie naszym ma dostęp tylko szlachta, niemniej jak inni byli dopuszczeni, aby każdy obywatel odróżnił ich od plebejuszów i wiedział, iż są zaliczeni ponowni do rzędu szlachty.
Dalszy ciąg przywileju zawiera opis herbu:
Ma to być szczyt tj. tarcza w czarnym kolorze, na niej dla stojące rogi jelenie w białym kolorze o czterech odrostkach i rów trzeci w górnej części tarczy napoprzek położony. Ponad tarczą ma być hełm żelazny z otwartą przyłbicą i z lambrami w białym kolorze. Na czubku hełmu mają być zatknięte trzy czarne strusie pióra. Do insygniów tych dodajemy ze specjalnej łaski trąbę myśliwską w czerwonym kolorze na rogu zawisającą na złotym łańcuchu.
W zakończeniu król natomiast stwierdził, że Ambrożemu i Filipowi Schlichtingom za najlepszym prawem dawna godność szlachecka została przywrócona.
Wydarzenie to była zapewne efektem zarzucenia braciom nieszlachectwa i konfiskaty części lub całości dóbr, bowiem tylko szlachta mogła posiadać dobra miejskie. Znane są dokumenty (wydane już pośmiertnie, w roku 1606), w którym przywrócono Ambrożemu i Filipowi własność wsi Szlązany.
Jako ciekawostkę zamieszczam też dokument z kancelarii króla Zygmunta Augusta, w którym załagodzono spór między Ambrożym Schlichtingiem, a jego imiennikiem, Ambrożym Stormem.
Załagodzenie sporu między Ambrożem Storm i Ambrożem Schlichting, skan pochodzi z zasobów PAN Biblioteki Kórnickiej
Ambroży żenił się czterokrotnie – z Jadwigą Leszczyńską, z którą miał syna Bartłomieja, żonatego z Anną Kręską, krewną rodziny której poświęciłem odrębną monografię Link, po którym poszła linia Schlichtingów z Bukowca, z Anną von Sack, z Heleną von Glaubitz, matką Melchiora, ożenionego z Anną von Knobelsdorff, których potomstwo powróciło do Niemiec i z Jadwigą von der Goltz2, z którą miał Ewę, wydaną za Jerzego von Lessela, Karola, żonatego z Barbarą Brudzewską, krewną naszych przodków z tej rodziny oraz Anną Beatą Bronikowską (brak potomstwa z tego związku) i kontynuującego naszą linię przodków – Henryka.
Henryk pisał się z Przetoczny i wzorem ojca, także żenił się czterokrotnie: z Elżbietą von Knobelsdorf, matką Jana Jerzego, którego żonami były Marianna Wierzchaczewska i Anna Salomea von Sack, z Urszulą von Troschke, wdową po Jerzym Kręskim (kolejnym krewnym z rodziny, której poświęciłem odrębną monografię Link), Barbarą von Kesslitz, z którą miał syna Kaspra, którego potomstwo pozostało w Rzeszy oraz z Małgorzatą Sczaniecką herbu Kopacz, córką Jana z Kurska Kurskiego vel Sczanieckiego3, matką Ewy, wydanej za Floriana Lessela i kończącą naszą linię przodków z rodziny Schlichtingów – Elżbietę, która została żoną Abrahama Kręskiego herbu Nadelwicz, syna Jerzego i Anny von Kalckreuth. Dzieje ich dzieci opisane są w monografii poświęconej rodzinie Kręskich Link.
1 Chodzi o Frankfurt nad Odrą i tamtejszy Uniwersytet Viadrina (nie mylić z reaktywowanym w 1991 roku uniwersytetem o tej samej nazwie, który stara się kontynuować tradycje swojego poprzednika), który istniał do 1811 roku, po czym został przeniesiony do Wrocławia i połączony z Akademią Leopoldyńską, tworząc późniejszy Uniwersytet Wrocławski (który to jest prawnym następcą frankfurckiej Viadriny).
2 Rodzina Von der Goltz (spolszczona wersja brzmi Golcz) wywodzi swoje pochodzenie od hrabiów von Dienheim. Według legendy rodowej, w czasie wojen Bolesława Krzywoustego z pogańskimi Pomorzanami, do wojsk księcia Polski dołączył pochodzący z Nadrenii rycerz Andreas von Dienheim. Miał się on wsławić w 14 bitwach i w nagrodę został mianowany dowódcą wojsk Krzywoustego. Jego sława była tak wielka, że jeden z książęcych dostojników, sędzia gostyński Jan Prawda (a właściwie Prawdzic) oddał mu swą córkę za żonę, z którą miał synów, którzy mieliby przyjąć herb dziadka, czyli Prawdzic i utworzyć nazwiska od majątków Łabiszyn, Sczawin i Golczewo. Legenda to powstała jednak na przełomie XVII i XVIII wieku (XIX-wieczni von der Goltzowie uważali ją za całkowitą prawdę), by podkreślić związku z Polską ówczesnych von der Goltzów, piastujących stanowiska starostów wałeckich. W każdej legendzie jest jakieś ziarno prawdy, więc może dlatego rodzina ta po raz pierwszy została wymieniona w związanym z Pomorzem Zachodnim dokumencie, datowanym na 8 marca 1297 roku i dotyczącym lokowania przez margrabiów brandenburskich Dramburga, czyli Drawska Pomorskiego przez Arnoldusa de Goltzen. Prawdą jest więc, że von der Goltzów przywiodła na Pomorze chrystianizacja, ale jest ona efektem kolonizacji krzyżackiej i brandenburskiej. Rodzina miała też związki z Joannitami, bowiem w sierpniu 1361 roku, mistrz tego zakonu, Hermann von Werberg nadał braciom Ludekinowi (Ludwikowi) – kapitanowi zakonu krzyżackiego i Georgowi von der Goltz szereg wsi na pograniczu ziemi lubuskiej i Pomorza, m.in. Miłaków, Broczyno, Machliny, Karsno i Piaseczno. W tym ostatnim istniał należący do wyżej wymienionych braci zamek Arendsburg, zniszczony przez wojska księcia pomorskiego Swantibora w 1378 roku. I jeszcze jedna ciekawostka na koniec – w 1768 roku jedna z linii otrzymała tytuł pruskich hrabiów i w związku z legendą o której tu piszę, utworzyła herb składający się w połowie z pierwotnego herbu Goltz i w połowie z Prawdzica.
3 Rodzina ta, wywodząca się ze Sczańca w powiecie świebodzińskim, nosiła przydomek Luka, który w Koronie ewoluował w nazwisko, przekręcone później na Loka i Loga.
Nie jest możliwe umiejscowienie Jana w drzewie genealogicznym, zachował się za to o nim zapisek z ksiąg poznańskich, datowany na 1590 rok, w którym uwalnia swojego poddanego, krawca Szymona, syna Macieja Proszka, kmiecia z Kikowa.
Jeśli chcielibyście podyskutować ze mną na gruncie genealogicznym i heraldycznym, potrzebujecie rady, posiadacie materiały które mogłyby uzupełnić opublikowane przeze mnie materiały, jesteście w mniejszym lub większym stopniu ze mną spokrewnieni/skoligaceni - zachęcam do kontaktu przez maila lub portale społecznościowe.